Monday, 4 October 2010

shattered

Posted by Panna Danuta at 01:26
stłukłam szklankę. i nie, wcale nie nie-chcący. właśnie, że chcący. to znaczy, nie żebym lubiła dewastować kuchnię, ale to było coś w rodzaju niekontrolowanego impulsu. w pewnej chwili wybuchł we mnie niespodziewany przypływ agresji i dłoń, która miała tę szklankę odstawić, trzasnęła nią z całej siły o blat. przeszło tak szybko, jak się pojawiło. z mieszanką ulgi i obojętności pozbierałam kawałki szkła, a małe rozcięcie na palcu odruchowo oblizałam.

nic się tak naprawdę nie zmieniło. wciąż czuję w sobie ten wszechogarniający spokój. ale jeśli coś wyprowadzi mnie z równowagi, to potrafię zareagować z zaskakującą, nawet dla samej siebie, intensywnością. podejrzewam, że w przypadku szklanki były to po prostu jakieś niedobre myśli, które podpłynęły niebezpiecznie blisko.

kiedy jest się samemu, ma się mnóstwo czasu na mnóstwo myśli o mnóstwie rzeczy.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos