wino. czytał w moich myślach.
cztery butelki, każda inna i każda doskonała, towarzyszyły nam podczas niekończących się rozmów od wieczora aż do świtu. w tle leciały jakieś filmy, na których skupialiśmy co najwyżej dziesięć procent uwagi. a potem zasnęliśmy jak dzieci, budząc się koło południa bez żadnych dolegliwości, jeśli nie liczyć kompletnego braku chęci do podnoszenia się z łóżka.
już samo wspomnienie poprawia mi nastrój. trzeba to powtórzyć.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment