to wszystko jest jak codzienna walka. jak spacer po krawędzi. panicznie boję się utraty kontroli, ale kiedy widzę, że mi się wyślizguje, to na złość sobie jeszcze bardziej pogarszam sprawę. i robię kolejne postanowienia, które znowu łamię.
czas odkopać zapasy siły wewnętrznej, bo mam już dość wojowania z samą sobą. to koszmarnie wyczerpujące, a ja niestety jestem podatna na złe rzeczy. chyba brak mi mocnego fundamentu, na którym mogłabym oprzeć swoją motywację, bo nie potrafię poprawić wszystkiego na raz. zawsze coś ulepszam kosztem czegoś innego, dlatego ciągle w ten czy inny sposób sobie szkodzę. zmęczyłam się już tym. dosyć.
Wednesday, 12 October 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment