Monday, 14 May 2012

non, je ne regrette rien

Posted by Panna Danuta at 20:18
minionej nocy niektóre fragmenty ostatnich wpisów straciły ważność. jeszcze chyba nigdy nie zmieściło mi się w mózgu tyle myśli jednocześnie.

delikatny, szklany obraz pewnej osoby, który precyzyjnie tworzyłam już od jakiegoś czasu, roztrzaskał się w kilka sekund na setki kawałeczków. siedzę teraz nad nimi, sparaliżowana szokiem i nawet nie próbuję ich pozbierać. nie mam już siły. prędzej użyję jednego z nich, żeby podciąć sobie żyły, albo przynajmniej pokroić skórę i pozwolić, aby razem z krwią wypłynęły ze mnie pozostałe resztki naiwności, wrażliwości i czułości.

3 comments:

Anonymous said...

Niestety z reguły jak już wyjdzie szydło z worka to wychodzi cała naga prawda..
Szkoda, bo czekałam na kolejne wpisy.

Panna Danuta on Mon May 14, 10:52:00 pm said...

będą, nie wiem tylko jakie. muszę wyjaśnić pewną sytuację.

Trick Ortreat on Tue Jun 12, 09:57:00 am said...

Szkoda alabastru bulbasku !!! Co raz pękło wymaga "nowego" spojrzenia, by i ta rzecz i osoba mogły stać się nowe. a jeśli wciąż są broken mimo starań to sie je wymienia na nowe. jak pęknięte lustro, Twoje, którego wciąż nie umiem sobie wybaczyć gdzieś w środku.

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos